poniedziałek, 12 listopada 2012

"Od niewspółżycia jeszcze nikt nie umarł"

"Od niewspółżycia jeszcze nikt nie umarł"

Usłyszałem wczoraj te słowa, które mnie z jednej strony rozbawiły a z drugiej strony nasunęły kilka swobodnych myśli.

Czy rzeczywiście nikt nie umarł? Tego nie wiem. 

Z pewnością mogę napisać, że:
- ja nie umarłem trwając w czystości przedmałżeńskiej
- nie skrzywił mi się kręgosłup
- nie jestem garbaty
- nie było problemu tzw. "dopasowania się z moją żoną" - "w końcu ja nie igła, a Ona nie studnia"
- nie ma problemów z przedwczesnym lub zbyt późnym wytryskiem
i innych, przed którymi przestrzegają co niektórzy "eksperci".
- nie ma problemu dotyczącego porównywania jakości stosunków
z różnymi partnerkami
- niczego się nie nabawiłem od przypadkowych partnerek trwając w czystości przedmałżeńskiej.


do tego:

- jestem szczęśliwy, że ofiarowaliśmy siebie tylko sobie, nie innym, obcym, wcześniejszym partnerom
- jestem dumny, że daliśmy radę, przecież nie jest łatwo, jest cholernie trudno, ale czy piękne rzeczy nie wymagają wysiłku? 
- kiedyś starszy Pan mi powiedział: "spokojnie, nic nie tracisz, jesteś młody i naprawdę zdążysz się wyszaleć. Ale całe piękno współżycia tylko w pięknym małżeństwie. Byle jak, byle z kim i byle gdzie to tyko ochłapy prawdziwego  współżycia.


A teraz?  Jest pięknie. Starszy Pan miał rację.

Ot tak kilka swobodnych myśli. 

Uwaga: piszę o swoim doświadczeniu. Nie oceniam nikogo, kto obrał inną "taktykę", lub ma inne zdanie na ten temat.

wtorek, 6 listopada 2012

Mądra natura przyszłej matki

Zachwyt nad ludzką naturą towarzyszy mi praktycznie codziennie. Szczególnie swego czasu zainteresowała mnie płaszczyzna odpowiedzialna za ośrodki seksualne.  Ośrodki: przysadka - podwzgórze - jajnik. Machina sterowana działaniem hormonów. Poznając bardzo powierzchownie działanie, czy funkcjonowanie tych ośrodków nie mogę pojąć w jaki sposób człowiek jest stworzony. Sprzęt NASA jest mniej skomplikowany aniżeli taki człek. Nie będę się rozwodził nt. roli poszczególnych hormonów, natomiast w tej pięknej naturze kobiety nawiąże do jednego jakże prostego odkrycia będącego u nas teraz na czasie. 

Gdy moja siostra mówiła mi, że w 3 trymestrze ciąży praktycznie nie spała w nocy, myślałem sobie, że jest nienormalna. Teraz gdy widzę, że moja Żona w 3 trymestrze ciąży śpi bardzo mało w nocy, zacząłem mniemać, w sumie odkryłem dlaczego :)

Nie wyobrażam sobie wstawać w nocy do dziecka, nie będąc do tego przynajmniej odrobinę przygotowany. Zapewne te nieprzespane noce, to wstawanie do toalety wiele razy w nocy jest po to, by matka, ojciec przygotowali się do wstawania gdy tyko dziecko zapłacze. Może jest to banalna teoria, ale jakże wg mnie prawdziwa. 


Mądra natura, wie co dla człowieka potrzebne.

środa, 31 października 2012

Rodzina zastępcza - list

Pozwoliłem sobie opublikować jeden artykuł z Wyborczej. Według mnie zawierający bliższe przedstawienie tematu. Chciałbym Was zapytać, jaki jest Wasz stosunek to Rodzin zastępczych?

Za trud i pracę, jako matka, nauczycielka, praczka, kucharka, sprzątaczka, pielęgniarka i specjalista remontowy, od koordynatora i organizatora pieczy zastępczej, których zadaniem jest wsparcie i pomoc rodzinom zastępczym, dowiedziałam się, że jestem niegospodarna i lada moment dowiem się, że sprzeniewierzyłam pieniądze publiczne.

Jako matka zastępcza opiekuję się piątką dzieciaków, z czego trójką z orzeczoną niepełnosprawnością, a w tym jedno jest mocno odjechane emocjonalnie, bo z zespołem Aspergera. Jako matka, nauczycielka, praczka, kucharka, sprzątaczka, pielęgniarka i specjalista remontowy zarabiam 2 zł NETTO za godzinę swojej dwudziestoczterogodzinnej pracy przez 365 dni w roku.


Muszę się doszkalać i robię to z ogromną przyjemnością - szkoda tylko że szkoleń organizowanych przez PCPR czy wielkiego Organizatora pieczy BRAK! Kogo stać to sobie płaci, kogo nie stać - się nie szkoli, co oczywiście jest na jego niekorzyść, ponieważ obowiązkiem rodziców zastępczych jest podnoszenie kwalifikacji.

Kilka liczb porównania

W roku 2011 koszty utrzymania molocha - domu dziecka w Pszczynie to 2 060 788 zł i były to koszty za utrzymanie 44 wychowanków, co daje nam średnią na jedno dziecko - 3903 zł. Z tej potężnej kwoty 1 262 690 zł to wynagrodzenia osobowe pracowników, dodatkowe wynagrodzenia na poziomie 94 269 zł, media 53 502 zł, usługi remontowe to 20 699 zł, usługi pozostałe jak wywóz nieczystości, kominiarz itd. to 42 924 zł.

Ile z tych pieniędzy tak naprawdę trafia do dzieciaków? Zostało raptem 586 704, ale musimy odjąć jeszcze telefony, internet, podróże służbowe, paliwo i opał - 85 305 zł, to daje nam jakieś 501 399 zł podzielone na 44 wychowanków - 11 395,50 rocznie na jednego, czyli miesięcznie 949,62 na jedzenie ubranie, książki itp.

Utrzymanie moich 5 dzieciaków to 6000 miesięcznie plus 1480 zł moje wynagrodzenie czyli razem 7480, czyli utrzymanie jednego dziecka ze wszystkim, z kominiarzami, basenami, ubraniami, lekami, dietami i innymi cudami, i moim śmiesznym wynagrodzeniem - 1496 zł i cała ta kwota trafia do budżetu domowego, z którego korzystają wychowankowie.

W domu dziecka koszt utrzymania wychowanka to 3900 zł, ale dzieciak faktycznie otrzymuje tylko 949,62, bo pozostałe 2950,38 to koszty administracyjne.

Czy to nie jest skandal?

Nie jestem specjalistą, ale laik zauważy, jak wielką niegospodarnością i marnotrawstwem jest utrzymywanie tego molocha. Jeżeli pani dyrektor placówki zarabia rocznie 85 957,41 zł, to logiczne jest, że będzie bronić swojego stanowiska pracy, bo rodziny zastępcze są realnym zagrożeniem jej etatu! Kto w ogóle wpadł na ten absurdalny pomysł, by organizację pieczy zastępczej zlecać pracownikom publicznej placówki opiekuńczej?!

Jeżeli te 44 dzieci umieścimy w 9 rodzinach zastępczych, utworzonych z pracowników publicznego domu dziecka, ponieważ to oni najczęściej krytykują nas za zarabianie na dzieciach (!?) i zrezygnują ze swoich ciepłych 8-godzinnych posadek za 3 tysiące na rękę na rzecz 24-godzinnej harówy w rodzinie zastępczej, to powiaty zaoszczędzą potężne pieniądze.

Koszt utrzymania 44 umieszczonych obecnie w Domu Dziecka wychowanków spadnie do raptem 74 624 zł miesięcznie, 895 488 zł rocznie, co daje nam oszczędności na poziomie 1 165 300 zł rocznie, a co możemy przeznaczyć na leczenie np. dzieci!

Pracownice organizatora pieczy zastępczej nigdy nie będą musiały już się zastanawiać na co my rodziny zastępcze wydajemy te pieniądze - bo same by je otrzymywały! Ciekawe ile chętnych Pań do podjęcia tej pracy znajdziemy w samym CWDiR, bo do potępiania rodzin zastępczych chętnych jest wielu.

Chciałam tylko 1000 zł na utrzymanie lokalu

Zgodnie z Art. 232b ustawy o wspieraniu rodzicielstwa zastępczego wystąpiłam z wnioskiem o dofinansowanie do kosztów utrzymania budynku mieszkalnego zamieszkałego przez naszą rodzinę.

Zawnioskowałam o dodatkowe 1000 zł na utrzymanie lokalu.

A organizator rodzinnej pieczy zastępczej zapytał mnie, jak to jest możliwe, że te ogromne pieniądze które dostaję, mi nie starczają?

Tłumaczę, że samo jedzenie to jest 3000 zł na miesiąc - średnio wychodzi 100 zł dziennie na 7 osób, teraz przy tej diecie Krystiana bezglutenowej, bezcukrowej i bezkazeinowej jest jeszcze więcej.

Potem 1000 zł to są media, 500 zł paliwo, 300-500 zł apteka przy zdrowych dzieciach, jak są chore to kwota drastycznie rośnie, moje leki i kremy z filtrami też nie są zbyt tanie, potem rata za auto 500 zł, potem za wykafelkowanie łazienki, potem jakieś ubrania głównie z ciucholandów, i inne opłaty.

Wszystko co zostaje jest pakowane w dom - w remont mówiąc dokładniej, ale tych pieniędzy za dużo już nie zostaje. Na już muszę kupić Danielowi grzejnik do pokoju, opał, ubrania dzieciakom, bo wyrosły, dlatego liczy się każdy grosz i po każdy możliwy sięgam. Wydatki są mega duże przy takiej dużej i specyficznej rodzinie.

I co się okazało, po raz pierwszy jak prowadzę rodzinę, zasugerowano mi niegospodarność i zwrócono uwagę, iż pieniędzy publicznych nie wolno mi przeznaczać na remont i nie ważne, że remontujemy dzieciakom pokoje. No to się zdenerwowałam, bo po pierwsze sama malowałam calusieńki dom, sama tapetowałam, sama obrabiałam słupy, belki, sami gipsowaliśmy, sami kładliśmy panele - wszystko po to, żeby nie brać firmy, na którą i tak nas nie było stać - a to wszystko z rozrzutności!

Żebrałam o pieniądze na dokończenie tego domu po ludziach, po fundacjach, sporo ludzi było i jest zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jeden dał materiał, inny dał darowiznę pieniężną, jeszcze inny oddał meble, fundacja kupiła meble, itd.

I tak zbudowaliśmy ten dom. Dom, który jest zawsze otwarty dla gości, dla potrzebujących, przytulny, w miarę bezpieczny i nasz, dom naszej całej szalonej Rodzinki.

Muszę dodać, iż ustawa przewiduje dofinansowanie do remontu i wniosek złożyłam w PCPRze z całą dokumentacją techniczną i z dokładnym kosztorysem, ale odmówiono mi, bo jest to do 2015 roku świadczenie fakultatywne i starosta może go przyznać, ale wcale nie musi, a jak nie musi, to wiecie co się dzieje.

No i wracamy do punktu wyjścia, to z czego mamy remontować? No z czegoś musimy, bo wpadnie kurator i okaże się, że nie mamy odpowiednich warunków socjalno-bytowych i dzieci zabierze, dlatego priorytetem był dla nas ten remont!

W podziękowaniu za włożony trud mojej pracy dowiedziałam się od koordynatora i organizatora pieczy zastępczej, których zadaniem jest wsparcie i pomoc rodzinom zastępczym, dowiedziałam się, że jestem niegospodarna i lada moment dowiem się, że sprzeniewierzyłam pieniądze publiczne.

Ręce opadają. Nie pozostaje mi nic innego jak nadal zwracać się z prośbą o pomoc do ludzi spoza mojego środowiska, ludzi obcych, a jakże bardziej życzliwych niż CI, którzy mieli nam pomagać!

Wstyd, że utrzymanie wychowanka domu dziecka w Pszczynie to koszt około 3500 zł i nikt się nie czepia, koszt utrzymania mojego dziecka to ok. 1200 zł i traktuje się mnie jak złodzieja, tak jakbym chciała te pieniądze przechlać! Ja walczę o to dla dzieci, nie dla siebie! Amen.

Serdecznie dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie finansowe - bez Was by się to po prostu nie udało.

Gazeta Wyborcza 
http://wyborcza.pl/1,95892,12698739,Rodzina_zastepcza__Mity_o_wielkich_pieniadzach__list_.html?as=2

Co to tym myślicie? Jaki jest Wasz stosunek?

środa, 24 października 2012

Śmierć

Niedawno byłem na pogrzebie wujka. Nasunęło mi się kilka refleksji. Od małego chłopca uczestniczyłem
w pogrzebach różnych osób, i mam wrażenie, że moje podejście jest jak ja to nazywam naturalne do tego zjawiska, uważam, że śmierć jest wpisana w życie każdego człowieka i tyle.

Na ostatnim pogrzebie jednak bardziej aniżeli na wcześniejszych pogrzebach uświadomiłem sobie potrzebę modlitwy dla zmarłego ale
i dla siebie. Z musu przyjechaliśmy do kaplicy, gdzie wniesiono trumnę aż 1,5h przed rozpoczęciem mszy pogrzebowej. W takich przypadkach, jak mi się nudzi, to najlepiej wykorzystać to na modlitwę. I tak upłynęło mi te 90 minut. Moje zaangażowanie przerosło mnie samego, po prostu czułem potrzebę modlitwy za zmarłego.

Było to naprawdę dobre doświadczenie. Samo przebywanie przy zmarłym zmusza do myślenia nad swoim życiem, jego sensem, priorytetami.

Pamiętam jak znajoma zarzucała mi, że po śmierci bł. Jana Pawła II nie uroniłem nawet łezki, a po śmierci Gołasia nie mogłem się ogarnąć. Czy też jak po zdobyciu medalu polscy siatkarze na podium ściągnęli bluzy, i każdy miał koszulkę z nr 16. To jest coś, co mnie łamie, powala moją "niewrażliwość" na śmierć.

Nie doświadczyłem jeszcze śmierci bardzo bliskiej osoby, więc myślę, że to też sprawia, że moja perspektywa jest inna. I oby jak najdłużej taka pozostała. 

czwartek, 18 października 2012

Msza św. - "nie dotyczy"

Będąc w zeszłym tygodniu na Inauguracji Nowego roku akademickiego na Wydziale Teologicznym, zauważyłem, coś, co mnie niestety zdziwiło. Na kilkuset studentów tego wydziału, na Eucharystii rozpoczynającej rok akademicki było może z 30 osób (bez kleryków), natomiast z pierwszych roczników, może 5 studentów. Żal było potrzeć na dużą koncelebrę w osobach dziekanów, biskupów, księży, zaproszonych gości na tle pustych ławek w kościele.

Rozmawiałem z wieloma studentami, przyjętymi na pierwszy rok czy będą na inauguracji. Będą, ale nie na Eucharystii, bo to ich nie dotyczy.

Tak sobie pomyślałem, że to każdego osobista decyzja. Natomiast ja wychodzę z założenia, że jak posiedzą godzinkę w ławce, to nic im się nie stanie. Mi bardzo często wiele rzeczy się nie podoba, w przeróżnych sytuacjach i w jednych chciałbym uczestniczyć, a w innych nie, ale z reguły jestem na całości. 


Ot takie krótkie przemyślenia, z nutką przykrości.

wtorek, 9 października 2012

Szymon celebryta

Ostatnie 3 tygodnie praktycznie nie zaglądam do Was, nic nie piszę, nie śledzę ponieważ nie mam czasu i jestem padnięty. Ten okres w pracy jest niesamowicie wyczerpujący. Mieliśmy do tego kilka wyjazdów i wiele rzeczy do załatwienia, w sumie dalej wiele czeka, a czas rozwiązania tuż tuż... W tym pośpiechu, bez zbędnych słów wrzucam kilka zdjęć z naszej skromnej sesji. Z wrodzoną skromnością stwierdzę, że zdjęcia mi się podobają, a fotograf zrobił kawał dobrej roboty. Jak coś to namiary podam, ekspert od fotografii dziecięcej.


Dwie kreski i gra gitara :)

Kibicuję razem z Tatą - Pogoń Szczecin
Szymonie, już wiemy co będziesz robił w Życiu

Z Szymonem kibicujemy drużynie AZS Radex Szczecin

Dodaj napis

Kobieta - Żona - Matka

Dodaj napis

Na Szymusia z popielnika, iskiereczka mruga...

Nasz domownik - Lew

I jeszcze oczko...


A pewnie, że tak. I ten nosek...