Muszę się doszkalać i robię to z ogromną przyjemnością - szkoda tylko że
szkoleń organizowanych przez PCPR czy wielkiego Organizatora pieczy
BRAK! Kogo stać to sobie płaci, kogo nie stać - się nie szkoli, co
oczywiście jest na jego niekorzyść, ponieważ obowiązkiem rodziców
zastępczych jest podnoszenie kwalifikacji.
Kilka liczb porównania
W roku 2011 koszty utrzymania molocha - domu dziecka w Pszczynie
to 2 060 788 zł i były to koszty za utrzymanie 44 wychowanków, co daje
nam średnią na jedno dziecko
- 3903 zł. Z tej potężnej kwoty 1 262 690 zł to wynagrodzenia osobowe
pracowników, dodatkowe wynagrodzenia na poziomie 94 269 zł, media 53 502
zł, usługi remontowe to 20 699 zł, usługi pozostałe jak wywóz nieczystości, kominiarz itd. to 42 924 zł.
Ile z tych pieniędzy tak naprawdę trafia do dzieciaków? Zostało
raptem 586 704, ale musimy odjąć jeszcze telefony, internet, podróże
służbowe, paliwo i opał - 85 305 zł, to daje nam jakieś 501 399 zł
podzielone na 44 wychowanków - 11 395,50 rocznie na jednego, czyli
miesięcznie 949,62 na jedzenie ubranie, książki itp.
Utrzymanie moich 5 dzieciaków to 6000 miesięcznie plus 1480 zł moje
wynagrodzenie czyli razem 7480, czyli utrzymanie jednego dziecka ze
wszystkim, z kominiarzami, basenami, ubraniami, lekami, dietami i innymi
cudami, i moim śmiesznym wynagrodzeniem - 1496 zł i cała ta kwota
trafia do budżetu domowego, z którego korzystają wychowankowie.
W domu dziecka koszt utrzymania wychowanka to 3900 zł, ale
dzieciak faktycznie otrzymuje tylko 949,62, bo pozostałe 2950,38 to
koszty administracyjne.
Czy to nie jest skandal?
Nie jestem specjalistą, ale laik zauważy, jak wielką
niegospodarnością i marnotrawstwem jest utrzymywanie tego molocha.
Jeżeli pani dyrektor placówki zarabia rocznie 85 957,41 zł, to logiczne
jest, że będzie bronić swojego stanowiska pracy, bo rodziny zastępcze są
realnym zagrożeniem jej etatu! Kto w ogóle wpadł na ten absurdalny
pomysł, by organizację pieczy zastępczej zlecać pracownikom publicznej
placówki opiekuńczej?!
Jeżeli te 44 dzieci umieścimy w 9
rodzinach zastępczych, utworzonych z pracowników publicznego domu
dziecka, ponieważ to oni najczęściej krytykują nas za zarabianie na
dzieciach (!?) i zrezygnują ze swoich ciepłych 8-godzinnych posadek za 3
tysiące na rękę na rzecz 24-godzinnej harówy w rodzinie zastępczej, to
powiaty zaoszczędzą potężne pieniądze.
Koszt utrzymania
44 umieszczonych obecnie w Domu Dziecka wychowanków spadnie do raptem 74
624 zł miesięcznie, 895 488 zł rocznie, co daje nam oszczędności na
poziomie 1 165 300 zł rocznie, a co możemy przeznaczyć na leczenie np.
dzieci!
Pracownice organizatora pieczy zastępczej nigdy
nie będą musiały już się zastanawiać na co my rodziny zastępcze wydajemy
te pieniądze - bo same by je otrzymywały! Ciekawe ile chętnych Pań do
podjęcia tej pracy znajdziemy w samym CWDiR, bo do potępiania rodzin
zastępczych chętnych jest wielu.
Chciałam tylko 1000 zł na utrzymanie lokalu
Zgodnie z Art. 232b ustawy o wspieraniu rodzicielstwa
zastępczego wystąpiłam z wnioskiem o dofinansowanie do kosztów
utrzymania budynku mieszkalnego zamieszkałego przez naszą rodzinę.
Zawnioskowałam o dodatkowe 1000 zł na utrzymanie lokalu.
A organizator rodzinnej pieczy zastępczej zapytał mnie, jak to
jest możliwe, że te ogromne pieniądze które dostaję, mi nie starczają?
Tłumaczę, że samo jedzenie to jest 3000 zł na miesiąc - średnio
wychodzi 100 zł dziennie na 7 osób, teraz przy tej diecie Krystiana
bezglutenowej, bezcukrowej i bezkazeinowej jest jeszcze więcej.
Potem 1000 zł to są media, 500 zł paliwo, 300-500 zł apteka przy
zdrowych dzieciach, jak są chore to kwota drastycznie rośnie, moje leki
i kremy z filtrami też nie są zbyt tanie, potem rata za auto 500 zł,
potem za wykafelkowanie łazienki, potem jakieś ubrania głównie z
ciucholandów, i inne opłaty.
Wszystko co zostaje jest
pakowane w dom - w remont mówiąc dokładniej, ale tych pieniędzy za dużo
już nie zostaje. Na już muszę kupić Danielowi grzejnik do pokoju, opał,
ubrania dzieciakom, bo wyrosły, dlatego liczy się każdy grosz i po każdy
możliwy sięgam. Wydatki są mega duże przy takiej dużej i specyficznej
rodzinie.
I co się okazało, po raz pierwszy jak prowadzę rodzinę, zasugerowano mi
niegospodarność i zwrócono uwagę, iż pieniędzy publicznych nie wolno mi
przeznaczać na remont i nie ważne, że remontujemy dzieciakom pokoje. No
to się zdenerwowałam, bo po pierwsze sama malowałam calusieńki dom, sama
tapetowałam, sama obrabiałam słupy, belki, sami gipsowaliśmy, sami
kładliśmy panele - wszystko po to, żeby nie brać firmy, na którą i tak
nas nie było stać - a to wszystko z rozrzutności!
Żebrałam o pieniądze na dokończenie tego domu po ludziach, po
fundacjach, sporo ludzi było i jest zaangażowanych w to przedsięwzięcie,
jeden dał materiał, inny dał darowiznę pieniężną, jeszcze inny oddał
meble, fundacja kupiła meble, itd.
I tak zbudowaliśmy ten
dom. Dom, który jest zawsze otwarty dla gości, dla potrzebujących,
przytulny, w miarę bezpieczny i nasz, dom naszej całej szalonej
Rodzinki.
Muszę dodać, iż ustawa przewiduje
dofinansowanie do remontu i wniosek złożyłam w PCPRze z całą
dokumentacją techniczną i z dokładnym kosztorysem, ale odmówiono mi, bo
jest to do 2015 roku świadczenie fakultatywne i starosta może go
przyznać, ale wcale nie musi, a jak nie musi, to wiecie co się dzieje.
No i wracamy do punktu wyjścia, to z czego mamy remontować? No z
czegoś musimy, bo wpadnie kurator i okaże się, że nie mamy odpowiednich
warunków socjalno-bytowych i dzieci zabierze, dlatego priorytetem był
dla nas ten remont!
W podziękowaniu za włożony trud mojej pracy
dowiedziałam się od koordynatora i organizatora pieczy zastępczej,
których zadaniem jest wsparcie i pomoc rodzinom zastępczym, dowiedziałam
się, że jestem niegospodarna i lada moment dowiem się, że
sprzeniewierzyłam pieniądze publiczne.
Ręce opadają. Nie
pozostaje mi nic innego jak nadal zwracać się z prośbą o pomoc do ludzi
spoza mojego środowiska, ludzi obcych, a jakże bardziej życzliwych niż
CI, którzy mieli nam pomagać!
Wstyd, że utrzymanie
wychowanka domu dziecka w Pszczynie to koszt około 3500 zł i nikt się
nie czepia, koszt utrzymania mojego dziecka to ok. 1200 zł i traktuje
się mnie jak złodzieja, tak jakbym chciała te pieniądze przechlać! Ja
walczę o to dla dzieci, nie dla siebie! Amen.
Serdecznie dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie finansowe - bez Was by się to po prostu nie udało.
Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,95892,12698739,Rodzina_zastepcza__Mity_o_wielkich_pieniadzach__list_.html?as=2